Ochrona nazwy, generyki i neologizmy

Skuteczna ochrona nazwy

Agencja reklamowa Twittad otrzymała rejestrację na slogan „Let Your Ad Meet Tweets” w roku 2008. Nie mogą się z tym pogodzić prawnicy marki Twitter. Portal społecznościowy chce zaskarżyć decyzję organów rejestrowych i zabronić używania określenia „tweet”, jako że naruszana jest ochrona nazwy i prawa firmy do słowa.

Prezes Twittad James Eliason, jest zdziwiony taką reakcją partnera. Twierdzi, że ochrona nazwy nie ma tu nić do rzeczy, bo przed zgłoszeniem sloganu, czyli przed rokiem 2008, rozmawiał z współzałożycielem Twittera Evanem Williamsem na temat współpracy. Współtwórca Twittera zachęcał agencję do eksperymentowania i poszukiwania różnych usług i rozwiązań reklamowych związanych z portalem społecznościowym. Sprawa jest tym trudniejsza do rozwikłania, jako że Williams odszedł z Twittera i zajął się kolejnym startup,em.

Sukces marki a ochrona nazwy

Jak widać, sukces Twittera próbują dyskontować inne firmy. Problemy mogą narastać. Określenia będące generykami, czyli słowami znaczącymi, narażone są na wykorzystywanie przez innych. Ochrona ich jest zdecydowanie trudniejsza niż neologizmów. Słowa nowe łatwiej chronić prawnie a i prawa autorskie stoją po stronie twórcy. W Stanach Zjednoczonych prawa autorskie traktowane są jako prawa patentowe i można je rejestrować. Znaczy to, że twórca nabywa monopol patentowy. Tak zrobił reżyser filmu „Gwiezdne Wojny”, George Lucas – twórca słowa „jedi”. Miał prawo zakazać używania tego słowa w nazwie produktów i firm. Gdy słowo coś znaczy, na przykład „Orange”, „Apple” czy „Biedronka”, ochrona nazwy jest dużo trudniejsza. Nie zawsze można zabronić stosowania takiego słowa innym firmom, szczególnie gdy słowo jest wieloznaczne.

Ochrona nazwy generycznej

Kilka lat temu Sąd Polubowny ds. Domen Internetowych przy Polskiej Izbie Informatyki i Telekomunikacji uznał, że słowo „rama” nie kojarzy sie wyłącznie lub wcale z margaryną i oddalił powództwo koncernu Unilever, która chciała odebrać prawa do dysponowania domeną rama.pl. Choć marka rama istniej na rynku od roku 1924 i jest powszechnie znana prawa do domeny zostały przy innej firmie. Eksperci uznali, że słowo „rama” ma przynajmniej kilka innych znaczeń. Rama do roweru, rama auta terenowego, rama obrazu itd. Chodziło o uznanie, czy intencje zgłaszającego były uczciwe i nie zakładały naruszania renomy margaryny. Powództwo zostało oddalone. Projektowanie nazw jako poszukiwanie słów istniejących, to proces bardziej skomplikowany niż burza mózgów lub konkurs wśród pracowników. Stosowanie nazw generycznych zawsze niesie wiele ograniczeń w stosowaniu, szczególnie gdy słowa są wieloznaczne. Ze stroną rama.pl jest jeszcze inny problem. Jest to strona przeznaczona dla dorosłych…

Ochrona nazwy neologizmu

Inaczej jest z neologizmami, czyli słowami wymyślonymi. Ochrona nazwy jest prostsza, bo nazwy te łatwiej zarejestrować jako słowne znaki towarowe. Dlatego też neologizmy stają się silnym argumentem w sporach sądowych. Skorzystał na tym Panasonic, stworzenie i ochrona nazwy jako neologizm okazała się skuteczna. Lumix i Toughbook to zarejestrowane znaki słowne na rzecz tej firmy. Właściciel zarejestrowanych znaków towarowych spóźnił się z rejestracją domeny. Wykorzystał to sklep internetowy z elektroniką i zarejestrował je jako domeny w roku 2005. Od tego czasu prowadził sprzedaż pod tymi markami. Podczas rozprawy Prezes Sądu Polubownego wyjaśnił, że kolejność zgłaszania nie ma znaczenia, bo domeny zarejestrowano w złej woli. Eksperci podkreślili, że dostęp do bazy Urzędu patentowego jest otwarty. Każdy może, wręcz powinien sprawdzić, czy nie narusza praw innego przedsiębiorcy. Ochrona nazwy jest przywilejem a jej respektowanie obowiązkiem. Niewiedza nie jest usprawiedliwieniem.

Ochrona nazwy i jej konsekwencje

Samo projektowanie nazw, haseł, czy sloganów nie jest i nigdy nie powinno być kopiowaniem marek i znaków już istniejących. Wykorzystywanie obcych znaków towarowych do działalności konkurencyjnej nie powinno być tolerowane, dlatego nakazano oddanie domeny koncernowi Panasonic.

Ochrona nazwy Twitter wydaje się być oczywista. Będzie to miało wpływ na wyrok w sprawie Twitter kontra Twittad i. Swoją drogą obie marki są do siebie bardzo podobne, tyle że o Twitterze słyszało wielu, a o Twittad rzadko kto.

Wiąże się z tym także inny aspekt strategii projektowania nazw. Firmy przy decyzjach nazewniczych, często decydują się na budowę „muru obronnego”. Ochrona nazwy polega to na szerszej rejestracji i  zgłoszeniu nazw podobnych. Ochrona nazwy dotyczy także domen.

Zasady projektowania nazw

Dodaj komentarz


WordPress SEO