Nazwa budynku. Co komu i dlaczego się podoba?

Czy nazwa budynku jest ważna? W Warszawie mamy kilka pomników minionej epoki politycznej. Zarówno Pałac Kultury i Nauki jak i dawna siedziba KC PZPR to architektoniczne „znamienite” przykłady socrealizmu i w architekturze miasta pozostać powinny. Na razie nikt głośno nie mówi o ich zburzeniu, choć atrakcyjność ich lokalizacji na pewno kusi. Inna sprawa to nazwy budynku. O ile pałac nie jest tematem dyskusji, o tyle Dom Partii poddany był kilku próbom „rebrandingu”.

Nazwa budynku na Nowym Świecie.

Czas jakiś temu nazwa budynku została oficjalnie przemianowana na Centrum Bankowo-Finansowe „Nowy Świat”. Nazwa długa, nudna i bez wyrazu. Typowa ucieczka od nazwy historycznej. Bez konceptu, a przede wszystkim nie biorąca pod uwagę przyzwyczajeń mieszkańców. Nikt tej nazwy budynku nie używał w codziennej komunikacji. Zbudowanie nowej siedziby Giełdy Papierów Wartościowych dodatkowo zmieniło charakter Centrum Finansowego, po raz kolejny zdewaluowała się nazwa budynku. Dawny Dom Partii to wyrażenie, którego używają ci, którzy mają problem ze stosowaniem pierwotnej nazwy. To dość sztuczna nazwa budynku, której głównym motywem i przesłaniem jest pokazanie negatywnego nastawienia, a nie nazwania budynku. Czy użyli byśmy tej nazwy w stosunku do innych budynków? Dawny Pałac Kultury i Nauki pokazuje niezręczność dodatku Dawny.
Na forach pojawiły się inne propozycje. Proponowana nowa nazwa budynku to: Eks-Dom-Partii, Dom-Po-Partii, Czerwony Dom. Nazewnictwo budynków publicznych rządzi się specyficznymi prawami. Mieszkańcy Warszawy sami z czasem mogą pokazać, która nazwa najbardziej „im leży”. Sztuczny rebranding nic wartościowego nie przyniesie. Nazwa budynku istniej w codziennym języku mieszkańców. Może wcale nie trzeba jej zmieniać.

Nazwa Budynku. Nazwa mostu.

Przykładem problemów nazewniczych wykraczających poza sferę namingu jest zmiana nazwy Mostu Północnego. Radni zmarnowali wiele czasu kłócąc się o nazwę. Zrobiono nawet badanie. Warszawiacy zdecydowaną większości opowiadali się za pozostawieniem nazwy. Radni pokazali na czym polega demokracja i decyzją administracyjną nazwali most imieniem Marii Skłodowskiej Curie. Nikt chyba nie ma nic przeciwko naszej noblistce. Ale odpowiedź na pytanie czy mieszkańcy stolicy zaakceptują nazwę, czy dalej będą używać określenia Północny jest otwarta. A przecież chodzi o to, abyśmy z budowli byli dumni, i aby nazwa budynku była praktyczna. Nikt nie chce walczyć o to z administracją. Jednak narzucanie nazw pomimo woli mieszkańców to trochę jak dyktowanie co słuszne a co nie. Jak to działa w praktyce może pokazać przykład planowania przebiegu chodników. Narysowane przez urzędników są często omijane przez przechodniów, którzy wybierają trasy wygodniejsze. Co robią urzędnicy? Stawiają płotki aby to zamknąć naturalny ciąg pieszy. Jest to droższe i bezsensownie, ale demokratyczne.

Bo decydują wybrani a nie potrzeba mieszkańców. Dla nich nazwa budynku ma chyba inne znaczenie.

Dodaj komentarz


WordPress SEO